czwartek, 29 listopada 2012

KOŚCIAN - Wyspa na Morzu Czerwonym

Sieć wokół sztabu AK

 Tajne – specjalnego znaczenia 
„Melduję, że dnia 25 IX 1950 r. przystąpiono do rozpracowania obiektowego byłych członków Armii Krajowej z uwagi na to, że osoby te mogą nadal prowadzić wrogą działalność w powiązaniu z obcymi ośrodkami wywiadowczymi względnie poprzez szerzenie fałszywych wiadomości oraz kolportaż ulotek lub też inspirowanie młodzieży do wrogiej działalności poprzez organizowanie nielegalnych organizacji młodzieżowych” – tak 3 lutego 1951r. pisał starszy referent UB z Kościana chorąży Stefan Nowak do kierownika sekcji III w wydziale III Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. Sprawie nadano kryptonim „Zguba” i prowadzono ją we wszystkich powiatach Wielkopolski. Ale zanim do tego doszło, bezpieka od samego początku interesowała się żołnierzami kościańskiej konspiracji wojskowej, głównie członkami Inspektoratu Obwodowego ZWZ/AK.

Wyspa na Morzu Czerwonym

Nie wchodząc w szczegóły odnotujmy, że - według ustaleń historyków - od 1943 roku do dekonspiracji AK-owskich placówek w czerwcu 1944r. w skład sztabu obwodowego Armii Krajowej w Kościanie wchodzili: komendant rtm. Leon Ciszak ps. „Cyryl”, oficer organizacyjny podchor. Jan Witkowski ps. „Metody”, oficer wywiadu podchor. Andrzej Smudziński, oficer zaopatrzenia ppor. Marian Ostant, oficer łączności podchor. Lech Kozłowski, szef administracji cywilnej prof. Klemens Kruszewski i dowódca służby ochrony powstania nauczyciel Ignacy Minta. Szefem placówek byli: Kościan - por. Franciszek Bawor z Gryżyny, Krzywiń – ppor. Stanisław Ciemoczołowski, Śmigiel – ppor. Wawrzyn Judek, Czempiń – sierż. Jan Skrzypczak, Wielichowo – podchor. Kazimierz Zawieja. Armii Krajowej podporządkowały się kościańskie Szare Szeregi, którymi kierowali phm. Władysław Wojciechowski ps. „Alzo” i art. plastyk Stefan Bech.

Czerwcowa wsypa w 1944 r. spowodowała, że działalność wojskowej konspiracji w Kościańskiem całkowicie zamarła. Ciszak, Witkowski, Smudziński, Kruszewski, Kozłowski Ciemnoczołowski, Wojciechowski i Bawor trafili w ręce gestapo, więzieni byli w Żabikowie, a stamtąd wysłani do obozów koncentracyjnych. Reszta uniknęła dekonspiracji i aresztowań; Minta w ostatniej chwili zbiegł i ukrywał się u krewnych w Rawiczu. Porucznik Bawor zmarł 7 kwietnia 1945 r. w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Pozostali przeżyli wojnę.

Kościan wyzwolono spod okupacji niemieckiej 27 stycznia 1945 r. Dwa dni później ukonstytuowały się pierwsze polskie władze. 15-osobowy Polski Komitet Miasta Kościana składał się z przedwojennych działaczy endeckich. Ak-owców w nim jeszcze nie było. W mieście przetrwał w ukryciu jedynie Stefan Bech, a po kilku dniach zjawił się Ignacy Minta, szybko dogadali się z narodowcami i wspólnie opanowali najważniejsze stanowiska w powiecie. Sytuacja była nietypowa. Nie dość, że „nacjonalistyczno – klerykalne elementy” zajęły najważniejsze funkcje w samorządzie powiatowym i w gminach, to na dodatek zdominowały wszystkie partie polityczne. Stefan Bech został I sekretarzem Komitetu Powiatowego PPR. Do rad narodowych i organizacji społecznych wprowadzano wracających z obozów żołnierzy konspiracji. I tak powstała nadobrzańska wyspa na Morzu Czerwonym, na której do czystki w sierpniu 1948 r. nieźle radzono sobie z prowokacjami bezpieki. A prowokacji nie brakowało.

Brednie Stanisława C.

20 marca 1946 r. - pod zarzutem współpracy z niemieckimi władzami w czasie okupacji - funkcjonariusze UB aresztowali 27-letniego folksdojcza, elektrotechnika Stanisława C. z Kościana. Zapewne nie widział, co czyni, bowiem linię swojej obrony oparł na twierdzeniu, że w czasie wojny współpracował z wywiadem angielskim i z polskim podziemiem w Kościanie, co nie polegało na prawdzie. Ale musiał coś tam wiedzieć, bo wyciągnięto z niego – na początek – kilka nazwisk. Śledztwo przeciągało się. 7 czerwca 1946 r. szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kościanie ppor. Aleksander Gredczyszyn w raporcie sytuacyjnym do WUBP w Poznaniu pisał m.in.:

„Sprawa została częściowo zaniedbana, gdyż dany referent UB wyjechał na szkołę do Warszawy. Związana jest z aresztowanym Stanisławem C. Wspomniany był zawerbowany przez inżyniera z jednej z firm w Poznaniu i utrzymywał kontakt z Londynem w czasie okupacji. według niego dowódcami 200-osobowej organizacji AK byli: Fischbach Karol – pracuje jako starosta kościański, Kruszewski Klemens – profesor gimnazjum w Kościanie, Kowalski Tadeusz – porucznik, niedawno wrócił z armii Andersa, Trąbka Franciszek – kierownik gazowni w Kościanie, Józefowski – kierownik gazowni w Kościanie, Nowak – ksiądz parafii Bonikowo pow. Kościan. W związku z tym na wszystkich wymienionych dowódców podziemnej organizacji AK należy zebrać ogólne charakterystyki... Jeśli ujawni się ich krecia praca podziemna w obecnym czasie, należy zawerbować agenta spośród nich ”.

W całym raporcie aż roi się od podstawowych błędów ortograficznych i nie ma większego znaczenia. Ale już na pierwszy rzut oka można dostrzec, że Stanisław C. nie wiedział, co mówi lub mówił, co mu kazano. Jedyne trafione nazwisko to Kruszewski, a kościańska AK była organizacją kadrową i liczyła nie więcej niż 30 członków. Charakterystyczne, że środowisko akowskie dowiedziało się o zeznaniach informatora i sobie znanym sposobem dostarczyło bezpiece materiały o tym, że współpracował z gestapo. Jego dalsze losy nie są znane, ale przekazane informacje w aktach pozostały. Mówiono, że podjął współpracę z UB.

Kryptonim „Bojownik”

W listopadzie 1946 r. powrócił do kraju komendant obwodu AK 36-letni prawnik rtm. Leon Ciszak. Miał tutaj przygotowany grunt – zapisano go do Stronnictwa Demokratycznego, dokooptowano do składu rady miejskiej w Kościanie, załatwiono pracę sędziego w Sądzie Okręgowym w Lesznie. Dla bezpieki jego obecność stanowiła wielkie wyzwanie. Ciszaka zaczęto otaczać siecią informatorów. Pierwszy z nich to „Tygrys” - mechanik w poznańskim PKS, mieszkający w Kościanie. Przez prawie dwa lata napisał 36 donosów, ale wyniki jego pracy oceniano jako marne.

Aż nadszedł rok 1948, w którym rozpoczęto masową czystkę kadrową nie tylko w powiecie kościańskim i w pierwszej kolejności odsunięto od stanowisk oraz wykluczono z partii i stronnictw żołnierzy konspiracji. Do akcji przystąpił pracownik działu segregacji listów w Urzędzie Pocztowym w Kościanie informator UB o pseudonimie „Henryk”, który otrzymał polecenie kontroli korespondencji „Bojownika”, bo taki kryptonim nadano sprawie komendanta Ciszaka. To było dobre źródło. Zaczęto też gwałtownie szukać kandydata na agenta w najbliższym otoczeniu komendanta. Z profesorem Klemensem Kruszewskim nie udało się, nie tylko, że odmówił, ale – na dodatek – powiedział Ciszakowi: „bezpieka chodzi za tobą i za nami”.

Jednocześnie zaczęto poszukiwać Ignacego Minty, który urwał się agenturze. Z przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej przeszedł na stanowisko prezesa Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, a kiedy wyrzucono go i z pracy, i z partii – bezpieka straciła trop. Wreszcie w marcu 1949 r. udało się ustalić, że „Ignaś” wymeldował się do Rawicza, co jakiś czas przyjeżdża do rodziny, przy każdym przyjeździe kontaktuje się z byłym I sekretarzem powiatowym PPR Stefanem Bechem i z prof. Klemensem Kruszewskim. Kolejny – po Gredczyszynie – szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kościanie chor. Mikołaj Bartoszewski 27 kwietnia 1948 r. meldował swoje władzy zwierzchniej w Poznaniu:

„Siedzibą ich pogadanek jest pokój u obywatela Skrzypka przy ul. Poznańskiej. Tematu ich rozmów dotychczas nie ustalono. W celu tym jest już wytypowana agentura, która będzie sygnalizowała o przejawach działalności wyżej wspomnianych... W ostatnich dniach, kiedy był w Kościanie przyszedł do restauracji w parku miejskim i wypowiedział się do obywatela Jądrzyka, że pracy nie chcą jemu nigdzie dać, z partii go wyrzucili i chcą z niego zrobić bandytę”.

Miesiąc później referent UBP w Kościanie Edmund Krasicki pisał: „Najważniejszymi figurantami spośród wyeliminowanych jest były sekretarz PPR Bech Stefan i Minta Ignacy były przewodniczący Powiatowego Zarządu Samopomocy Chłopskiej – członkowie AK. Wyżej wymienieni po ich wykluczeniu udali się do Gdańska i szukali tam możliwości przedostania się za granicę. Po nieudanej próbie przybyli spowrotem do Kościana i do chwili obecnej nie pracują nigdzie. Kontakty utrzymują i spotykają się w restauracjach wieczorami”. (cdn)
JERZY ZIELONKA

LUDZIE - Stefan Bech

Bech Stefan (1909 – 1981)




Ur. się 14 sierpnia 1909 w Kościanie w rodzinie robotniczej. Wykształcenie uzyskał w Gimnazjum im. Św. Stanisława Kostki w Kościanie. W latach 1926-1931 był uczniem Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Poznaniu. Studiował na Wydziale Grafiki u prof. Jana Jerzego Wronieckiego. Absolutorium uzyskał 11 czerwca 1932 r. W latach 1928 – 1936 odbywał wielomiesięczne wycieczki po kraju dla studiów folklorystycznych. Od września 1937 r. do momentu wybuchu II wojny światowej był nauczycielem rysunku i zajęć praktycznych w gimnazjum i liceum w Dobromilu – woj. lwowskie (ob. Ukraina). Brał udział w wojnie obronnej w 1939 r. 27 września 1939 r. dostał się do niewoli niemieckiej, z której po kilku dniach zbiegł. Ponownie aresztowany w październiku 1939 r. – został osadzony w hitlerowskim obozie w Bremie, gdzie przebywał do końca 1942 r. Od stycznia 1943 do chwili wyzwolenia był członkiem ruchu oporu działając na terenie obwodu Poznań – Zachód. W styczniu 1945 r. należał do jednych z organizatorów Polskiej Partii Robotniczej w Kościanie. 16 lutego 1945 został wybrany na stanowisko I Sekretarza Komitetu Powiatowego PPR. Funkcję tę pełnił do października 1948 r. W tym okresie brał aktywny udział w działalności politycznej i społecznej na terenie regionu. Był m.in. członkiem Komitetu Wojewódzkiego PPR i członkiem Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu, członkiem Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Miejskiej Rady Narodowej w Kościanie. Po tym okresie działalności publicznej, ok. 1950 powrócił do twórczości plastycznej, poświęcając się jej już do końca swego życia. Od września 1951 r. należał do Związku Polskich Artystów Plastyków. Zmarł 3 listopada 1981 r. w Kościanie.

TWÓRCZOŚĆ PLASTYCZNA: w swych grafikach i akwarelach (uprawiał głównie drzeworyt i linoryt) Bech nie tylko pozostawał pod wpływem swego profesora z poznańskiej uczelni – Jana Jerzego Wronieckiego i innych wybitnych plastyków tego okresu – Leona Wyczółkowskiego, Władysława Skoczylasa i Tadeusza Cieślewskiego, lecz szukał także innych, indywidualnych rozwiązań artystycznych, związanych z charakterystycznym dla niego umiłowaniem sztuki i życia.. Pomimo wielu podróży po kraju, które odbywał w celu studiowania folkloru (m.in. Wileńszczyzny i Wołynia), jak również mimo dwuletniego pobytu w Dobromilu, gdzie prowadził ożywioną działalność pedagogiczną i artystyczną – pozostał jednak artystą kościańskim. Więź z Kościanem i okolicą, również w sferze emocjonalnej znalazła swój wyraz w tematyce jego twórczości. Dominowała w niej architektura zabytkowa i pejzaż regionu kościańskiego. Temat był dla Becha sprawą nadrzędną, stanowiąc jednocześnie podstawę jego kompozycji, zarówno graficznych jak i malarskich. Forma, czyli sposób wyrażania tematu – była odmienna dla grafiki i malarstwa. W grafice rozwiązania formy artysta uzyskiwał w sposób ekspresyjny, na zasadzie kontrastu plam czarnych i białych. Efektowny podział na płaszczyzny, dobre opanowanie zasad perspektywy oraz skłonność do pewnych uproszczeń i dekoracyjności, ukazują bardzo trafnie istotę stylu i nastroju przedstawionej architektury czy pejzażu. Umiejętne zestawianie płaszczyzn o tonach ciemnych z jasnymi nadaje dodatkowo przestrzenność tych kompozycjom. Bech należał do realistów. Tendencje realistyczne ujawniają się w przedmiotowej czytelności jego grafik. Mimo że artysta wypowiada się środkami graficznymi, pozostaje w kręgu myślenia i widzenia malarskiego. Jest to typowe dla twórców okresu międzywojennego. Wybitnie malarskie są sposoby kładzenia plam czarnych i białych, ich wzajemne relacje oraz operowanie światłem i cieniem. Jest to charakterystyczne zarówno dla jego przedwojennych litografii, gdzie stosował głównie kreskę, jak również dla drzeworytów i linorytów. W malarstwie Bech również był realistą. Jego ujęcia pejzażowe i architektoniczne w potraktowaniu formalnym oscylują od impresjonizmu do realizmu. Dominuje w zasadzie plama barwna podkreślona czasami mocnym konturem. Przedstawienia charakteryzują się maksymalną prostotą, oszczędnością szczegółów, naturalnością oraz nastrojowością. Typowa dla Stefana Becha jest subtelna kolorystyka, składająca się głównie z szafirów, zieleni, cynobrów, żółcieni i bieli. Przeważają barwy ciepłe. Podobnie jak w grafice widoczna jest dobra znajomość perspektywy. Podsumowując: Bech był jednym z entuzjastów i miłośników swojego regionu. Świadczy o tym najdobitniej liczba i tematyka prac w tym zakresie. Ponadto cechował go emocjonalny i liryczny stosunek do otaczającej przyrody, zabytków architektury, dążenie do szczerości i bezpośredniości wyrażania otaczającego go świata. Wychowany w tradycji realizmu, urzeczony malarskością impresjonizmu, nieco ekspresyjny w formie (gł. w grafice), utrwalał piękno rodzinnego krajobrazu i architektury, szukając w nich przede wszystkim nastroju i malowniczości. Cechowało go także dobre opanowanie rzemiosła, szczególnie graficznego, pewność ręki, śmiałość i szybkość decyzji. Z okazji tysiąclecia Państwa Polskiego S. Bech drukiem wydał dwie teki linorytów z zabytkami m. Kościana.