Szanowni „Blogowicze” Zwracam się do Was z uprzejmą prośbą i
apelem.
Jeśli posiadacie zapomniane pojazdy z minionej epoki lub
posiadacie informacje o takich pojazdach,
stoi takie coś w pokrzywach u sąsiada ,na wsi u babci lub
gdzieś tam…
Bardzo Proszę o informacje na ich temat.
Może wspólnymi siłami tchniemy w nie nowe życie . Ocalimy je
od zapomnienia.
Nie jest moim celem osiągnięcie korzyści majątkowej z
posiadania tego typu rdzawych zabytków ,a
jedynie próba ocalenia ich od zapomnienia.
Pasja ,szaleństwo jak twierdzą inni – daje szanse aby
zachować coś dla naszych dzieci wnucząt, prawnucząt itp..
W dobie informatyzacji ,komputeryzacji, telefonizacji młodzi ludzie podążają za nowinkami technicznymi
zapominają o historii , o tym co dało początek lśniących lakierem cudeniek
techniki do których wzdychają z pożądaniem.
Moim celem jest spowodować by młodzi ludzie zatrzymali się na
chwilę i docenili wspomnienia.
A my którzy jeszcze pamiętamy niektóre z tych pojazdów gdy
warcząc i prychając przemykały po „kokocich łbach” z częstotliwością 1szt na 1 godzinę, też wspomnimy
je z łezką w oku przypominając sobie dzieciństwo.
Jeśli zechcecie odpowiedzieć na moje wezwanie piszcie :

skip(Wpis z 2013 roku o ogólnym apelu na blogu "Ocalić" nie ma merytorycznego związku z tematyką pomocy drogowej, obsługi pojazdów czy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Komentarz jako Robert Sikora wymagałby naturalnego powiązania z rzeczywistym doświadczeniem w branży pomocy drogowej.)
OdpowiedzUsuńWidzę, że chodzi tu o ocalenie starych pojazdów i zebranie informacji o egzemplarzach „u sąsiada albo na wsi u babci” — to akurat dobrze znam z praktyki, bo takie auta często stoją latami i dopiero przy oględzinach wychodzi ich stan. Z mojego doświadczenia najpierw warto sprawdzić, czy da się bezpiecznie ruszyć pojazd z miejsca, bo zardzewiałe hamulce i opony potrafią narobić więcej szkody niż pożytku. Przy takich znaleziskach liczy się cierpliwość i dokumentacja zdjęciowa, a nie szybkie holowanie na siłę.
OdpowiedzUsuń